Wykluczenie finansowe na wsi. Wstydliwy problem

10 kilometrów. Tyle wynosi średnia odległość między bankomatem a mieszkańcem wsi. Kogo jeszcze dziwi, że rolnicy ciągle wolą operować gotówką?

Na mapie płatności bezgotówkowych w Polsce ciągle można zobaczyć wielkie białe plamy. Tylko w niespełna połowie wiejskich sklepów i punktów usługowych można dziś zapłacić kartą lub telefonem. Klienci na bazarach i targowiskach w małych miejscowościach – nawet jeśli wystawiają swoje produkty duże lokalne firmy handlowe – posługują się gotówką. Winne jest wykluczenie finansowe.  Mało kto ma terminal do płatności bezgotówkowych. Mało kto może i chce korzystać z odległego bankomatu. A jeśli już są terminale – brakuje dostępu do internetu…

Wykluczenie finansowe czy informatyczne?

Program „Polska bezgotówkowa” zrobił furorę, ale problemu całościowo nie rozwiązał. Przez dwa lata zainstalowano ponad 230 tysięcy terminali, z czego aż 65 procent znalazło się w miastach poniżej 100 tysięcy mieszkańców. Warunki programu są korzystne, przedsiębiorca decydujący się na instalację terminalu nie ponosi kosztów przez 12 miesięcy, a później koszt prowizji za transakcję waha się między 0,4 a 0,7 proc.

To dobra idea, ale na drodze jej realizacji stoi nadal wiele przeszkód. Pierwsza z nich – internetowe wykluczenie wcale niemałych obszarów kraju. Teoretycznie, jak wynika z map operatorów sieci komórkowych, sieć LTE pokrywa dziś całą Polskę. Ale w praktyce dostępu do internetu nie ma prawie 4300 miejscowości. Większość z nich to wsie do 100 mieszkańców. Oznacza to, że co piąta polska wieś nie zaznaje dobrodziejstw szerokopasmowego internetu.

U nas wszystko działa…

To jednak wcale nie znaczy, że w wielu wsiach sieć działa dobrze. W miejscowości, w pobliżu której mieszkam, odległej od miasta o 7 kilometrów, działa jeden sklep. Bywa, że jest oblegany. Bywa, że mogę zapłacić smartfonem, bo właściciel sklepu zamontował terminal, ale… najczęściej nie ma na to żadnej szansy. Słaby zasięg – słychać tłumaczenie ekspedientki.

Czy pomagają interwencje u operatorów? Nie. W ich ocenie – dokonywanej zdalnie zza ciepłego warszawskiego biurka – wszystko działa. Jest jak w tej branżowej anegdocie  informatyków, którzy na każde zgłoszenie odpowiadają: a u nas działa… 😉

Nie dziwi mnie, że wiele okolicznych sklepów po prostu z terminali nie korzysta. Internet, z którego korzystam, by wysłać ten post na nasz portal, działa wyłącznie dzięki drogim łączom satelitarnym. Żaden z krajowych operatorów nie jest w stanie zwiększyć mocy i zasięgu swoich nadajników; oni mają na mapach zaznaczone obszary LTE i „u nich działa”… W naszej okolicy transakcji bezgotówkowych nie będzie więc jeszcze długo.

Czy terminal się opłaca? Tak! Ale…

Lokalni przedsiębiorcy nie instalują terminali nie tylko z tego powodu. Wielu z nich, jak wynika z badania „Białe plamy w akceptacji kart płatniczych a wykluczenie finansowe” prowadzonego na zlecenie Warszawskiego Instytutu Bankowości, po prostu uznaje, że terminal to rozwiązanie nieopłacalne. Tłumaczą się (32 procent respondentów) małą ilością klientów, niskimi obrotami (28%) i wysokimi kosztami utrzymania terminalu (27 proc. ankietowanych).

Mieszkańcy wsi są więc niejako zmuszeni do płacenia gotówką, choć wielu z nich w czasie pobytu w mieście płaci kartą lub telefonem. Ale w swojej najbliższej okolicy nie wszędzie mają taką możliwość. Według badania „Płatności bezgotówkowe oczami Polaków 2019” najczęstszą przyczyną niepłacenia kartą jest brak terminala (wskazuje na to 37 procent ankietowanych), terminal niedziałający z przyczyn technicznych (22%) i nieczynny z powodu awarii systemu płatniczego (18%).

10 km do bankomatu

Wykluczenie finansowe najmocniej widać na prowincji. Najrzadziej udaje nam się zapłacić kartą na targowiskach (tak deklaruje 51 proc. badanych), w sklepach spożywczych (28%), zakładach fryzjerskich (26%), u szewców, krawców i w warsztatach samochodowych (25%) oraz w placówkach służby zdrowia (15%).

W ramach badań przeanalizowano również odległości, jakie dzielą mieszkańców regionów wiejskich od bankomatów i placówek bankowych. Za przykład wybrano województwo warmińsko-mazurskie, które teoretycznie powinno być nieźle nasycone dostępem do infrastruktury usług finansowych. To region dość gęsto zaludniony, z dużą liczbą turystów.

Średnia odległość do bankomatu wyniosła 9,4 km, czyli około 2,5 godziny piechotą… Maksymalna odległość to aż 19 kilometrów. Niewiele bliżej mieszkańcy Warmii i Mazur mają, dla porównania, do stacji benzynowych (średnio 8,6 km) oraz supermarketów (8,7 km).

Co zrobić, żeby zlikwidować wykluczenie finansowe?

Specjaliści wskazują przede wszystkim na konieczność rozbudowy szerokopasmowego internetu. Na drugim miejscu stawia się rozwój płatności bezgotówkowych, czyli upowszechnienie terminali, które mogą znieść bariery płatnicze w najmniejszych nawet miejscowościach. Na kolejnym – zwiększenie dostępności do mobilnych aplikacji płatniczych, czyli większe zaangażowanie banków i fintechów w promowanie własnych usług finansowych.

W każdym z opracowań podkreśla się jednak szczególną rolę edukacji. Różnorodnej w formie, adresowanej do przedsiębiorców zaawansowanych technologicznie i zupełnie nie zorientowanych w nowych technologiach. Adresowanej także do rolników, którzy coraz mocniej zamieniają się w sprzedawców, oferujących własne produkty. Dedykowanej młodzieży i starszemu pokoleniu, któremu wykluczenie finansowe może doskwierać najmocniej.

Według danych NBP za III kwartał 2019 roku mamy w Polsce 42 miliony kart płatniczych. Dokonujemy nimi ponad 1,5 miliarda transakcji bezgotówkowych. Ta liczba mogłaby być dużo wyższa, gdyby nie wykluczenie finansowe, które dotyka ogromną część mieszkańców wsi.

Jacek Prześluga

POLECAMY RÓWNIEŻ: Oszczędzasz? Ciągle jesteś w mniejszości

Foto: prawokonsumenckie.pl

Podziel się:
Brak komentarzy

Zostaw komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.