Social Media

Sukces w social mediach: wyzwanie menedżera-przewodnika

Recepta jest prosta: wystarczy zastosować nowe technologie i modlić się o sukces, a ten przyjdzie na pewno. Jeśli więc tak, to dlaczego ciągle niewielu menedżerów decyduje się na osobistą aktywność w mediach społecznościowych?

Popularność serwisów społecznościowych sprawiła, że gruntownie zmienił się układ relacji panujących w biznesie. Prezes aktywnie udzielający się i odnoszący sukces w social mediach może dziś osiągnąć znacznie więcej dla swojej organizacji niż milczek skoncentrowany na zaciszu własnego gabinetu. Facebook, Twitter i LinkedIn, ale także platformy intranetowe zmieniły zasady sterujące odpowiedzialnością, zasobami i zarządzaniem marką.

Dziś, pisząc post na firmowym lub osobistym profilu, menedżer udostępnia część swojej „prawdy o firmie”. Tym samym nie tylko aktywizuje grono pracowników i pobudza ich wyobrażenie na temat swojej roli w strukturze przedsiębiorstwa, ale też dzieli się z nimi odpowiedzialnością i w swoisty sposób poddaje ich kontroli.

Dialog = sukces w social mediach

W realiach mediów społecznościowych każda wypowiedź menedżera może natrafić na ripostę – będzie to klient, obserwator konta, pracownik lub chowający się za anonimowym nickiem podwładny. To z jednej strony może rodzić zagrożenia, ale z drugiej – przenosi relacje np. z własnym personelem na zupełnie nową płaszczyznę. Pisząc post, tweet, publikując artykuł w serwisie LinkedIn czy wpis w intranecie, menedżer może:

  1. zachęcać do wymiany poglądów i zbierać opinie na temat własnej działalności
  2. aktywizować personel do współpracy przy realizacji wspólnych celów
  3. informować o sytuacji finansowej firmy, jej sukcesach lub przyczynach porażek
  4. budować wizerunek marki przyjaznej pracownikom i otwartej na dialog z konsumentami
  5. kontrolować stan emocji wokół marki w sytuacjach kryzysowych
  6. upowszechniać wiedzę o firmie, jej strukturze zarządzania, procedurach i ograniczeniach.

Wiele organizacji ma dziś świetne przygotowanie techniczne służące wykorzystaniu sieci społecznościowych. Tworzą konta firmy i produktów, budują grupy konsumenckie wokół swojej marki i jej oferty, wszystko to robią świetnie, ale nie budują pozycji menedżerów. Ci zaś, pod płaszczykiem zapracowania, braku czasu i niezgody na marketingowe fanaberie, nie chcą brać czynnego udziału w społecznościowej aktywności.

Menedżerski sukces w social mediach bywa zatem ograniczany już u podstaw. Struktura nie namawia menedżera do otwarcia konta na Twitterze lub LinkedIn, menedżer nie naciska i nie czuje takiej potrzeby. „Po co się będę wygłupiał?” „Ja nie umiem pisać.” „Niech rzecznik się wypowiada, dajcie mi święty spokój.”

Rola menedżera-przewodnika

Nowocześni menedżerowie XXI wieku nie chcą już być wyłącznie liderami. Ich przywództwo, zapisane w uchwałach akcjonariuszy, daje im władzę, prawa i przywileje. Ale model przywódczego stylu zarządzania – wraz z rozwojem mediów społecznościowych – będzie odchodził w przeszłość. Dziś nie liczy się dyktat i przewaga wynikająca ze stosunku pracy. Dziś liderem wcale nie musi być szef, ani nawet najbardziej doświadczony pracownik.

Nadchodzi era menedżerów-przewodników. Ludzi otwartych na dialog oraz wspólną w ramach firmy debatę nad problemami. W tym modelu decydujący głos ma idea współzarządzania i współodpowiedzialności, a nie twarda formuła leadership. Przewodnik inicjuje dyskusję, daje przyzwolenie na wymianę poglądów i różnorodność opinii, chroniąc prawo każdego pracownika do ich wygłaszania. Jest gwarantem uczciwej debaty, wręcz – zabiega o jej istnienie.

Jego drugą rolą jest troska o efektywność debaty. W społecznościach powstaje wiele pomysłów, rodzą się wspaniałe koncepcje, ale… często w nich pozostają. Nie są wdrażane, nie mają swoich adwokatów, nikt nie przejmuje się implementacją wspólnie przedyskutowanych rozwiązań.

To rola menedżera-przewodnika, który wyjmuje z dialogu najcenniejsze projekty/pomysły i dysponując wpływem na całość struktury łączy innowacje z formalnymi procesami zarządczymi. Odpowiada za wdrożenia i koordynację, deleguje uprawnienia do poszczególnych komórek w swojej organizacji.

Miejsce mediów społecznościowych w zarządzaniu

Pierwszy menedżerski sukces w social mediach to sama obecność i zdolność do poddania się ocenie społeczności. Z tym bywa najtrudniej. Trzeba przełamać własne opory („takie sprawy to tylko na zarządzie!”), trzeba prowokować do dialogu z taką samą mocą, z jaką naciska się na wyniki finansowe.

Dialog i otwartość są podstawą nowego modelu zarządzania. Rozmawiam, bo chcę dowiedzieć się więcej od mojego otoczenia i chcę więcej mu przekazać, być dobrze zrozumianym. Rozmawiam, ponieważ wspólne myślenie, nie tylko zresztą w godzinach pracy, może wnieść ożywczy powiew do każdej firmy.

 

Pierwsza konkluzja: żeby osiągnąć sukces w social mediach, trzeba zacząć.

 

Być tam, gdzie jest większość personelu. Szukać kontaktów na poziomie równego prawa – każdy ma taki sam głos – i wsłuchiwać się w emocje i racje własnej społeczności.

Drugi krok: znajdź najbardziej naturalną dla siebie i nie krępującą uczestników formę przekazu. Technokrata, który zarzuca społeczność danymi z Excela, nie zrobi furory w otoczeniu. W social mediach trzeba umieć wyskoczyć z własnych butów, odejść od przyzwyczajeń, zlikwidować wszystkie szklane sufity, bariery, ściany i przegrody oddzielające menedżera od społeczności. W firmie zarząd ma prawo do prywatności, w mediach społecznościowych – już chyba nie. Tutaj jest „jednym z nas”.

Potrzebny jest więc nowy, naturalny dla menedżera język komunikacji. Umiejętność stawiania pytań oraz rzeczowego udzielania odpowiedzi. Kuszące jest, wiem, znam to z autopsji, ustanowienie „godziny dla pracowników”, w której każdy może przyjść i powiedzieć, co go boli. Rzadko przychodzą, a jeśli już, to rzadko w sprawach, które pchnęłyby markę w stronę innowacji. Godzina w poniedziałki nie wystarczy – potrzebna jest stała obecność.

Przecież ja pracuję!

Od jednego z zaprzyjaźnionych menedżerów, na moją sugestię dotyczącą konieczności otwarcia konta na Twitterze i publikowania tam w godzinach pracy, usłyszałem odpowiedź: – Ależ ja w godzinach pracy pracuję! Co pomyślą moi ludzie, gdy będę wstawiał tweety zamiast pracować?

Otóż to. Komunikacja jest częścią menedżerskich obowiązków. W grupie na Facebooku czy w firmowym intranecie można toczyć fantastyczne dyskusje także w porach pracy! Czyż nie jest to współczesna forma staromodnych „nasiadówek”, w czasie których prezes rozpoczynał od godzinnej prezentacji, a potem dopytując – są pytania? – kończył spotkanie i: do zajęć, proszę państwa, do zajęć! Nie jest tak?

Menedżer-przewodnik stawia komunikację na pierwszym miejscu wśród używanych narzędzi. Żyje z niej. Nadaje ton dyskusjom, podnieca je, gdy wygasają. Honoruje najbardziej aktywnych, dba o ich powodzenie i pozwala na udział wszystkim członkom struktury. Nawet tym, którzy hierarchicznie lub organizacyjnie są daleko od omawianego tematu.

Sukces w social mediach gwarantują, jak napisałem na wstępie, technologia i modlitwa. To tylko retoryczna przekora: nie ma żadnej gwarancji sukcesu. Jest głównie ciężka praca, konsekwencja, cierpliwość. Wspomaga ją kreatywność, łatwość wypowiedzi, różnorodność narzędzi, pomysłowość. Ale podstawowe cechy, które gwarantują powodzenie, to otwartość na cudze poglądy i umiejętność słuchania.

Menedżer-przewodnik odniesie sukces tylko z całą grupą. W społeczności, dzięki niej.

Jacek Prześluga

POLECAMY RÓWNIEŻ: Employer branding. Niedoceniana moc eventu

Podziel się:
Brak komentarzy

Zostaw komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.