„Ragnarok”: do oglądania przez tydzień

Powiem tak: kto nie lubi nordyckich legend, tego ten film nie zainteresuje. Ale jeśli jesteście po doświadczeniach „Wikingów”, nowy serial Netfliksa: „Ragnarok”, wyda się Wam interesujący. Zwłaszcza, że dzieje się jak najbardziej we współczesności.

Myślałem, że będę miał kłopot z tym serialem – nie jestem fanem filmów, w których bohaterami są nastolatkowie. Ale tu, poprzez szczęśliwą i bardzo dojrzałą kreację głównej postaci, nie mam poczucia obciachu. To film na pewno nie tylko dla młodzieży. A może wręcz przeciwnie: głównie dla starych repów. „Ragnarok” wciąga i sporo obiecuje już od pierwszego odcinka.

Ragnarok – Dzień Sądu

Netflix wyraźnie zainspirował się nordyckimi bogami. Mitologia świetnie przyciąga widzów przed ekrany, choć tutaj, w przeciwieństwie do takich monumentalnych seriali jak „Wikingowie” mamy do czynienia ze współczesną areną walki bogów. W dodatku mocno osadzoną w realiach XXI wieku. Mamy oto Eddę, małe norweskie miasteczko mocno zniszczone przez zanieczyszczenia, której źródłem jest lokalna fabryka, oraz przez topnienie pobliskiego lodowca.

Tematy jak z wojen ekologów, prawda? I słusznie, ponieważ „Ragnarok” w ogromnej mierze stanowi filmowy manifest młodego pokolenia, walczącego ze zmianami klimatycznymi, nieobojętnego na szkodliwy wpływ przemysłu. Grupa nastolatków z lokalnego liceum niepokoi się widocznymi gołym okiem klęskami – gorące zimy, susze, ciągłe i intensywne opady deszczu. Do tego widać skutki topnienia lodowca, pogarsza się jakość wód we fiordzie, wielu rybaków łowi martwe łososie…

Klęski żywiołowe mogą być znakiem, że nadchodzi Dzień Sądu – Ragnarök. Najmocniej odczuwa to Magne, główny bohater serialu, który przeniósł się z rodziną do Eddy – miasta, w którym się urodził i gdzie zmarł jego ojciec. Jeszcze dobrze nie zdążył wrócić, a już odkrywa w sobie nadzwyczajne moce, z których jedną mogę zdradzić bez spoilerowania: Magne umie rzucić młotkiem na odległość 1,5 kilometra…

Niestety, rzut młotem nie imponuje dziewczynom i myliłby się ktoś, kto sądzi, że to główny dylemat serialu. Mamy tu walkę ze złymi mocami, które uosabia fabryka i rodzina będąca jej właścicielem. Są morderstwa, krwawe rytuały, seks, ale też wielkie pieniądze, które dają poczucie bezkarności. Mamy wreszcie policję, która nie wszystko chce widzieć, wielkie namiętności i seksualne wykorzystanie, mamy wojnę bogów…

Tylko postać z legend może pokonać pradawne zło. Tylko Magne może odnaleźć w sobie tę siłę. Powietrze jest lodowate, woda coraz bardziej zanieczyszczona, ludzie umierają z powodu nierozpoznanych chorób, Dzień Sądu jest coraz bliżej…

Kino z przesłaniem

„Ragnarok” wciąga, choć sporo w nim wizualnie niemiłych zaskoczeń (śliczna dziewczyna zjadająca martwego ptaka jeszcze długo będzie mi się śniła…), ale każdy, kto lubi skandynawskie klimaty, będzie tym filmem zachwycony. Fiordy, zbocza gór, lodowiec, mroczne pejzaże, siąpiący deszcz – to na ich tle zobaczycie rodzinę fabrykantów, która wygląda jak modele z okładek pism dla kobiet. Tata, mama i dzieci – piękne! Ale pod tymi maskami kryje się coś bardzo niepokojącego…

Sześć odcinków na cały tydzień. Czy warto poświęcić ten czas na „Ragnarok”? Moim zdaniem – warto. Ale ja jestem zboczony: z powodu „Wikingów”, Norwegii, mroku i mitologicznych tajemnic. Mam jednak wrażenie, że podobnych zboczeńców jest dużo więcej 😉 „Ragnarok” polecam więc, choć nie jest to kino oscarowe.

Warto jednak przyjrzeć się jego przesłaniu: czyż nie powinniśmy widzieć nadchodzącej katastrofy?

Jacek Prześluga

POLECAMY RÓWNIEŻ: Historia małżeńska

Foto: Netflix

Podziel się:
Brak komentarzy

Zostaw komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.