Ekologiczny rolnik cienko przędzie

Myślicie, że w Polsce jest coraz więcej gospodarstw ekologicznych, bo przybywa sklepów i półek z napisem „EKO”? Przykro nam – jesteście w błędzie.

Przez pięć lat liczba producentów ekologicznej żywności spadła w Polsce o 25 procent. W Europie… zwiększyła się dokładnie o tyle samo… Ekologiczny rolnik ma się coraz gorzej. Od 2015 roku wysokość unijnych dopłat do rolnictwa ekologicznego zmniejszyła się z 218 do 180 milionów, środki krajowe zmniejszyły się ze 125 do 103 milionów zł.

Spadła również liczba beneficjentów – rolników, którzy mogą ubiegać się o dotacje rolne. Pięć lat temu było ich ponad 25 tysięcy, w tym roku zaledwie 16,7 tysiąca…

Ekologiczny rolnik z końca Europy

Polska jest na przedostatnim miejscu w Unii Europejskiej pod względem powierzchni upraw ekologicznych. Stanowią one zaledwie 3,4 procent całego areału rolnego. To mit, że polskie rolnictwo ze swoją specyfiką i zacofaniem stoi najbliżej ekologicznego wzorca upraw. Mniej ziemi pod uprawy ekologiczne mają tylko Holendrzy.

Przodują pod tym względem Austriacy, gdzie ponad 23 procent użytków rolnych stanowią uprawy ekologiczne. U Niemców zajmują one 10 procent, Estonia i Szwecja mają ten udział na poziomie 19 procent. Nawet Czesi są lepsi – ich ekologiczne uprawy zajmują 14 procent całości areału rolnego.

NIK alarmuje

Według raportu Najwyższej Izby Kontroli od kilku lat rząd nie wspiera gospodarstw ekologicznych. Można wręcz powiedzieć, że coraz mocniej uprzykrza im działalność gospodarczą – od 2014 do 2018 roku przepisy regulujące zasady udzielania pomocy producentom żywności ekologicznej zmieniały się aż 7-krotnie! Za każdym razem, co szczególnie podkreślili analitycy z Departamentu Rolnictwa i Rozwoju Wsi w NIK, zmian dokonywano bez uprzedniej analizy rynku!

Efekt? Ekologiczny rolnik miesiącami oczekuje na decyzje o dopłatach, a później – na same dopłaty. 50 do 60 procent produktów ekologicznych, według analiz SGGW, trafia do Polski z importu. Jesteśmy pod tym względem absolutnym ewenementem: polskie rolnictwo, oparte na rodzinnych, małych gospodarstwach uznaje się powszechnie za wręcz stworzone do produkcji ekologicznej… Tak się jednak nie dzieje.

Trudno w takiej sytuacji o stabilizację czy rozwój. W 2015 r. producenci zostali zobowiązani do przeznaczenia na sprzedaż czy do przetwórstwa już nie co najmniej 80% tego co wytworzą, a co najmniej 30% i to przy zachowaniu takich samych stawek dopłat. Organizacje tłumaczyły, że jeśli rolnicy będą przeznaczać na cele rynkowe 80% plonów, nie będą mieli czym karmić własnych zwierząt. Zwracały też uwagę na to, że wielu z nich ma problemy ze zbyciem swoich produktów na rozwijającym się dopiero rynku ekożywności. Za bezpieczny uznano więc limit 30%.

Ciekawostką jest przy okazji fakt, że chociaż produkcja żywności ekologicznej w Polsce spadła, to zwiększył się import surowców ekologicznych, z których przygotowuje się gotowe produkty. I to zwiększył się trzykrotnie! Coraz częściej przetwórstwem zajmują się nie sami rolnicy lecz firmy specjalizujące się w dostarczaniu na rynek produktów ekologicznych.

Czy jest ratunek?

Ekologiczny rolnik będzie miał pod górkę jeszcze przez co najmniej dwa lata. W 2021 roku powinny wejść w życie zmiany unijnych przepisów, które dopuszczą do grupy ekoproducentów gospodarstwa mieszane. Czyli takie, w których obok upraw konwencjonalnych gospodarz prowadzi uprawy o charakterze ekologicznym.

Wzrosnąć mają też dopłaty, a sam system procedur certyfikujących rolnictwo ekologiczne ma zostać mocno uproszczony.

Nowe unijne rozporządzenie zakłada, m.in.:

  • równą konkurencję – producenci żywności ekologicznej z krajów spoza Unii Europejskiej będą podlegać dokładnie tym samym normom i regulacjom, co producenci w krajach wspólnoty. Teraz ich produkty są dopuszczane na unijny rynek, jeśli spełniają lokalne zasady, które Unia uznała za podobne do europejskich. Zgodnie z nowymi regułami, importerzy będą musieli się dostosować do unijnych standardów. Dostaną na to pięć lat od wejścia w życie nowych przepisów,
  • dopuszczalne będą gospodarstwa ”mieszane” – rolnicy będą mogli, w ramach jednego gospodarstwa, prowadzić uprawy ekologiczne i konwencjonalne, ale będą musieli je bardzo wyraźnie rozdzielić,
  • procedury certyfikacyjne mają być prostsze dla małych gospodarstw,
  • będzie również możliwość poszerzenia listy produktów objętych certyfikacją ekologiczną.

Czy to wystarczy? Wypada mieć nadzieję: europejski trend wzrostowy (skok o 25%) pokazuje, że popyt na produkty pochodzące bezpośrednio z rolnictwa ekologicznego rośnie bardzo intensywnie.

Szczegóły raportu dostępne są na stronie NIK.

[JP]

Foto: Rob D z Pixabay

Podziel się:
Brak komentarzy

Zostaw komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.