DS-1

Seriale na czas kwarantanny: „Designated Survivor”

Można go włączyć albo przed albo tuż po zakończeniu pracy zdalnej… I obawiam się, że Was wciągnie. A choć nie jest to serial najnowszy (pierwszy sezon pochodzi z 2016 roku, trzeci, ostatni, z czerwca 2019), to jeśli go wcześniej nie zauważyliście – warto wykorzystać czas kwarantanny i utknąć w nim na dobre!

Nie odrywałem oczu przez sześć godzin. Następnego dnia przez kolejnych sześć i… i znów, i znów… Ten film się ogląda! Wciąga, buduje napięcie, nie komplikuje nam świata, a daje dużo emocjonującej rozrywki. „Designated Survivor” to opowieść o człowieku, który wskutek dramatycznego zbiegu okoliczności zostaje prezydentem Stanów Zjednoczonych.

Designated Survivor – Wyznaczony Ocalały

Zgodnie z politycznym zwyczajem prezydent USA co roku wygłasza przed Kongresem raport o stanie państwa. Na Kapitolu zbierają się parlament i rząd w pełnym składzie. Jest prezydent, jego zastępca, kongresmeni, senatorowie. To amerykańskie święto demokracji, w czasie którego – dla bezpieczeństwa – w bunkrze poza Kapitolem pozostają dwie osoby, nazywane: Designated Survivor.

Pierwszy Wyznaczony Ocalały to członek rządu, w serialu – Thomas Kirkman, grany przez Kiefera Sutherlanda. Druga osoba to jedna z kongresmenek. Wyznaczony Ocalały przebywa poza Kapitolem na wypadek nagłej śmierci prezydenta, jego zastępcy i wszystkich członków rządu – i to jemu w takiej sytuacji powierzona zostaje funkcja prezydenta USA.

To zabezpieczenie wydaje się nieco na wyrost, jest rutynową formą zapewnienia ciągłości działań państwa w sytuacji ekstremalnej, ale traktowanej raczej jako hipotetyczna. Kirkman jednym okiem ogląda więc prezydenckie orędzie, nudzi się, przy okazji rozmawia przez telefon z córką. Jest sekretarzem stanu ds. urbanizacji i wie już, że w odnowionym składzie gabinetu nie będzie dla niego miejsca.

Czas płynie sennie aż do momentu, w którym urywa się transmisja z przemówienia, a do gabinetu z hukiem wkraczają agenci Secret Service…

Pomyślcie spokojnie: co zrobilibyście na miejscu Kirkmana, gdyby ktoś w jednej sekundzie oświadczył Wam, że cały rząd, parlament i cały Kapitol właśnie przestał istnieć, a Wy – w tej samej chwili – musicie przejąć przywództwo USA?

Próba ogniowa

To się właśnie zdarzyło. Wskutek ataku terrorystycznego Kapitol zostaje wysadzony w powietrze. Giną wszyscy, uratować zdołał się tylko jeden z kongresmenów. Świat wokół pogrąża się w chaosie, a przeżywający gorycz zwolnienia z pracy Kirkman musi zmierzyć się z faktem nagłego, niespodziewanego awansu. I to na jakie stanowisko!

Proszę wrzucić na luz, bo opowiedziałem Wam dopiero pierwszy kwadrans tej historii… Dopiero teraz zaczyna się wszystko to, co tygrysy lubią w serialach najmocniej. Kto doprowadził do zamachu? Kto przeżył? Jak ma się zachować nowy prezydent? Komu wierzyć? Z kim grać?

Przeciwko niemu buntują się gubernatorzy: nie ma zaufania, nie został wybrany w drodze demokratycznej elekcji, podejmuje nieprzemyślane i dość chaotyczne decyzje. Nie szanują go generałowie, ma średni posłuch wśród swoich pracowników, media kwestionują jego prawo do bycia prezydentem…

Tymczasem gdzieś poza Białym Domem, w siedzibie FBI, zaczyna się dochodzenie w sprawie zamachu…

Agenci badają wszystko, dość łatwo udaje się wytypować potencjalnych sprawców i wydaje się, że sprawa szybko zostanie zamknięta. Jesteśmy przecież w Stanach – to nie problem wyrwać lidera bojówki z algierskich kazamatów… I tylko jedna agentka, Hannah Wells (w tej roli Maggie Q znana z „Nikity”) zaczyna wątpić w to, że w tej historii wszystko musi być proste i dobrze poukładane. Jako jedyna szuka prawdziwych sprawców tragedii!

Maggie Q _designated survivor

W klimacie House of Cards

Nie będę Wam streszczał długiej reszty serialu, bo przeplatają się tutaj zarówno osobiste wątki z życia Kirkmana, jak i jego problemy z zarządzaniem państwem w stanie chaosu. Znakomicie poprowadzona jest ścieżka kryminalna serialu – Hannah prowadzi swoje śledztwo coraz mocniej osamotniona, a wydarzenia, w które się wikła, zdają się być jak pętla zaciskająca się coraz mocniej na szyi… prezydenta.

Serial przypomina nieco klimaty „House of Cards”, choć Kiefer Sutherland zupełnie nie jest taki jak Frank Underwood: nie ma w sobie żyłki gracza i drapieżnika, jest architektem, którego los przypadkiem rzucił na baaardzo głębokie wody. Ale ogląda się go z najwyższą przyjemnością.

Odcinek za odcinkiem jedne wątki zamykają się, pękają, inne tworzą fabułę od nowa. Kirkman coraz lepiej odnajduje się w gąszczu waszyngtońskiej administracji, powoli coraz lepiej rozumie też reguły twardej polityki, choć nadal skrupułów ma całą masę.

Sutherlanda – naprawdę wyjątkowo wiarygodnego w tej roli – wspomagają inni ciekawi aktorzy: wspomniana Maggie Q (najciekawsza postać drugoplanowa), Natascha McElhone i Kal Penn. W pierwszej serii wszyscy grają brawurowo, serial domknięty jest całkiem niezłą dynamiką i zwrotami akcji. Drugi sezon jest pod tym względem trochę spokojniejszy, trzeci zaś…

Dwa sezony dobre, jeden lekko skopany

Z trzecim sezonem mam problem: za dużo tu wątków dopisanych na siłę, jakby autorów scenariusza ktoś zmuszał do kontynuacji dzieła. Pojawia się wątek miłosny mężczyzn, kwestie eutanazji, LGBT… Tego akurat nie rozumiem: po cóż w dobrym thrillerze pojawia się potrzeba wygłoszenia manifestu politycznego? Czy nie wystarczą zwykłe, kryminalne emocje?

To sprawia, że całość pozostawia jednak pewien niedosyt: czasami lepiej jest skończyć  serial w bardzo dobrym punkcie niż prowadzić jego bohaterów w nieskończoność i nie mieć nic do powiedzenia.

Ale niezależnie od ostatecznej oceny, warto poświęcić na „Designated Survivor” dobry tydzień. Zarwać kilka nocy lub delektować się serialem po godzinę-dwie dziennie. To dobre, wciągające kino. Idealne na czas kwarantanny.

Serial dostępny na platformie Netflix.

Jacek Prześluga

Foto. Materiały prasowe

Podziel się:
Brak komentarzy

Zostaw komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.