Czym będzie Brexit dla rolników w Polsce i Wielkiej Brytanii?

Stało się. Formalnie i programowo – Wielka Brytania na życzenie własnych obywateli opuszcza Unię Europejską. Co to oznacza dla rolników w Polsce? Co wyjście z UE zmieni w życiu brytyjskich farmerów?

Wielka Brytania nie jest wiodącym rynkiem zbytu dla polskich rolników, ale jest za to rynkiem mocno perspektywicznym. Z danych Santander Bank Polska za 2018 rok wynika, że na Wyspy Brytyjskie trafiła żywność z Polski o wartości 2,7 mld euro. Przez trzy lata nasz eksport produktów rolnych wzrósł aż o 32 procent.

Najwięcej eksportujemy wędlin, przetworów mięsnych, pieczywa, czekolady i warzyw. Po rozwiązaniu mariażu Wielkiej Brytanii z Unią nasz kraj znajdzie się w grupie państw najsilniej dotkniętych Brexitem. Najmocniej odczują to rolnicy: 20 procent całości polskiego eksportu do Wielkiej Brytanii pochodzi właśnie z sektora rolno-spożywczego.

Uporządkowany Brexit oznacza, że w 2020 roku tamtejsi rolnicy będą otrzymywali dopłaty bezpośrednie. Stanowią one do 60 procent dochodów brytyjskich gospodarstw rolnych, czyli niemało. Pesymiści twierdzą, iż bez europejskiego dofinansowania aż 40 procent rolników z Wielkiej Brytanii przestanie osiągać zyski.

Kanclerz Skarbu, Sajid Javid, zapowiedział niedawno, że w 2020 roku rolnicy będą mogli liczyć na dodatkowe wsparcie z budżetu państwa. W ten sposób Brytyjczycy chcą zastępować dopłaty unijne, zmieniając jednocześnie cel tego dofinansowania. Javid stwierdził wprost:

Kiedy opuścimy Unię Europejską i uwolnimy się od wspólnej polityki rolnej, będziemy w stanie wspierać nasze kluczowe społeczności wiejskie – które są kamieniem węgielnym życia w Wielkiej Brytanii – dzięki sprawiedliwemu i mniej biurokratycznemu systemowi. (…) Rolnicy mogą wkroczyć w nowy rok z pewnością, że mają nasze wsparcie i będą mogli się rozwijać po Brexicie.

Rząd w Londynie planuje wydać na wsparcie rolnictwa 3 miliardy funtów. Zgodnie z projektem dopłat, unijny system dofinansowania bezpośredniego ma być zastąpiony dopłatami „za dostarczanie dóbr publicznych”. Co to oznacza? Przede wszystkim – zdecydowany nacisk na ochronę środowiska naturalnego.

Wśród kryteriów zwiększających poziom brytyjskich dopłat znalazły się między innymi utrzymanie kwiatów i roślin przyjaznych zapylaczom, poprawa dostępności terenów wiejskich dla ludności, gromadzenie węgla w glebie i drzewach, wprowadzanie bioróżnorodności upraw.

Zmiany będą wdrażane stopniowo przez siedem lat, na początku w ramach pilotażowych programów. Według brytyjskich środowisk naukowych, które oceniały rządowy projekt, zmiana celów dotacyjnych może mieć ogromny wpływ na stan środowiska naturalnego Wielkiej Brytanii.

Brytyjczycy wbijają w ten sposób ostrą szpilę w program wspólnej polityki rolnej Unii Europejskiej. Unia premiuje i promuje duże, wysokowydajne gospodarstwa, silnie zmechanizowane, o monokulturowej uprawie. Ta polityka – co można zaobserwować także w Polsce – prowadzi do nieracjonalnego z punktu widzenia ochrony środowiska zaniku bioróżnorodności. Nasila się erozja gruntów, zwiększa poziom zanieczyszczenia wód sztucznymi nawozami i środkami ochrony roślin.

Wspólna polityka europejska mocno zmieniła kształt polskiej wsi, eliminując drobnych producentów, premiując wyłącznie duże, wielkoobszarowe gospodarstwa. Brytyjczycy chcą zmienić tę filozofię, skoncentrować się na dostarczaniu dóbr publicznych, a nie tylko na bezwzględnej eksploatacji przyrody.

Najmocniej na zmianach brytyjskiej polityki rolnej ucierpią tamtejsi hodowcy bydła i owiec, w ogromnej części opierający swój biznes na dopłatach do produkcji. Będą musieli albo zmienić profil działania i postawić na dostarczanie dóbr publicznych, albo całkowicie odstąpić od dotychczasowego zajęcia.

[TP]

Foto: Stux z Pixabay

Podziel się:
Brak komentarzy

Zostaw komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.