Co podrożeje? Co potanieje w 2020 roku? Trzymajmy się za portfele

Na lokalnym ryneczku jabłka już dwa razy droższe niż przed rokiem. Prognozy do rachunku za energię jeszcze nie dotarły, ale… wiadomo: będzie drożej. Zerowy PIT dla młodzieży – super. Ale już za wywóz śmieci trzeba będzie zapłacić dużo więcej.

Co podrożeje? A może coś potanieje? Próbowaliśmy sprawdzić i stworzyć z tego krótką tabelę, ale… nie da się. Jest tyle zmiennych, tyle niewiadomych i tak długa lista podwyżek, że strach się bać. Nie da się wszystkiego obronić wielkością transferów socjalnych, trzynastą emeryturą i niższym, 17-procentowym podatkiem dochodowym dla pracowników. Drożeje bardzo wiele podstawowych produktów i usług, a to nie tylko wina inflacji…

Co podrożeje? Najpierw zapytaj w gminie

Zacznijmy od śmieci. Dotychczas w małym miasteczku i gminie koszt wywozu śmieci (opisuję na własnym przykładzie) wynosił około 13 złotych miesięcznie. Mało, pozycja wręcz nieodczuwalna w domowym budżecie. Ale już wiadomo, że będzie więcej. Dużo więcej!

Specjaliści szacują, że gospodarstwa domowe zapłacą średnio  22-65 złotych miesięcznie. To oznacza, że maksymalna średnia stawka będzie wynosiła tyle, ile do tej pory płacono za wywóz odpadków z domów jednorodzinnych w Warszawie. Teraz nie tylko zwiększy się liczba pojemników, do których będziemy zmuszeni lokować nasze śmieci, ale przede wszystkim podniesie się koszt wywozu.

 

W Białymstoku podwyżka o 100 procent. Tyle samo w Gdańsku i Katowicach, niewiele mniej we Wrocławiu (80 proc.). Rekordzistką jest Warszawa – średnio na jednego mieszkańca podwyżka cen wywozu śmieci wzrośnie z 9 do 39 złotych. W niektórych domach trzeba będzie zapłacić ponad 160 złotych miesięcznie!

 

Na razie w małych miasteczkach tak wielkiej pogoni za podwyżkami nie ma, ale można się liczyć z faktem, że sięgną one 30-40 procent. Przyczyną są wyższe stawki za składowanie odpadów, podniesione taryfy za transport i zwiększona liczba kursów śmieciarek (bo wzrośnie liczba pojemników). Tylko dwa samorządy z dużych miast, w Lublinie i Krakowie, wstrzymały się na razie z podwyżkami cen wywozu śmieci.

Więcej zapłacimy za prąd…

Tauron, Enea i Energa, o czym pisaliśmy już tutaj, już podały swoje ceny – za energię elektryczną zapłacimy średnio 11-12 procent więcej niż w roku 2019. Klienci PGE zapłacą średnio o 8 zł miesięcznie więcej niż do tej pory, stawki dla klientów Innogy wzrosną  o około 2 procent.

Wszystkim nam do listy  rachunków dojdzie jednak tzw. opłata mocowa, czyli nasza wspólna danina na rozwój inwestycyjny sieci elektroenergetycznych. Zaczniemy ją płacić w październiku. W przeciętnym gospodarstwie cena energii elektrycznej wzrośnie wówczas o dodatkowe 10 złotych miesięcznie. Kluczowym jest pytanie, kto i z jakim skutkiem sięgnie po te pieniądze: energetyka czy budżet państwa? Czy rzeczywiście poprawi się stan naszych sieci przesyłowych?

Gorzej z energią elektryczną dla przedsiębiorców…

 

Małe i średnie firmy zapłacą za prąd od 30 do 40 procent więcej niż przed rokiem.

 

Politycy (wicepremier Sasin) zarzekają się wprawdzie, iż konsument nie odczuje tych podwyżek, bo otrzymamy rekompensaty, ale nikt nie wie jakie, kiedy i od kogo. Umówmy się zatem, że póki nie ma konkretów, na wsparcie ze strony państwa nie ma co liczyć.

…ale – uwaga! – potanieje gaz

To prawda. Nie jestem pewien, czy nie będzie to dziś jedyna dobra wiadomość, więc może należałoby ją ustawić na wstępie, ale umówmy się – gazowa jaskółka wiosny nie czyni. Według nowych taryf PGNiG ceny gazu będą w tym roku niższe o 2,9 procenta. Niezmienne pozostaną stawki opłat abonamentowych.

Na przykład w taryfie gazowej W3, która obejmuje ogrzewanie domów, średnia płatność miesięczna wynosiła dotychczas 281,07, a będzie wynosiła 275,60 zł. Jesteśmy w szoku, prawda?

Co podrożeje w alkoholu? Akcyza.

Butelka piwa droższa o kilkanaście groszy, butelka 0,5 litra wódki – o 1,50 zł. To efekt podniesienia o 10 procent stawek akcyzy, dzięki której budżet państwa zyska prawie 1,7 mld złotych. Podrożeją, w ramach zwalczania porannego alkoholizmu, tzw. małpki, czyli butelki wódki o pojemności do 300 ml. Ich cena wzrośnie o złotówkę.

Więcej zapłacimy też za papierosy, suplementy diety – tu skok cenowy wyniesie co najmniej 5-7 procent, a także za napoje słodzone. Podrożeją one od 50 groszy do 1 zł za butelkę, dając budżetowi państwa kolejne miliardy na pomoc socjalną. Podatek od cukru to jedna z form walki z otyłością Polaków – żałować wypada, że jedyna.

Co podrożeje w samochodzie? Mandat.

Rząd już zapowiedział podniesienie wysokości mandatów, zwłaszcza za przekroczenie prędkości. Mówi się, że zapłacimy około 2000 złotych zamiast dzisiejszych 500… Pieniądze z grzywien zasilą budżet.

Pytanie brzmi: czy nowe stawki mandatów wpłyną na poprawę poziomu bezpieczeństwa, czy będziemy jeździć wolniej? A jeśli tak, to czy nie osłabimy w ten sposób poziomu dochodów naszego  państwa? 😉 Czy te dochody będą przeznaczane na profilaktykę, tworzenie rozwiązań infrastrukturalnych poprawiających bezpieczeństwo, czy raczej wpadną do wielkiej budżetowej dziury?

Co podrożeje w ciepłej wodzie? Głównie CO2

Spółki wodociągowe zobowiązane są do przedkładania do zatwierdzenia własnych taryf na dostawę wody. Ważne jest, że wśród 2763 złożonych wniosków ponad 1800 nie przewiduje podwyżek. Można więc liczyć, że w większości miast i miasteczek ceny wody pozostaną na zbliżonym do ubiegłorocznego poziomie.

Nieco inaczej wygląda kwestia cen wody dostarczanej z ciepłowni do ogrzewania mieszkań. Tu można się spodziewać (patrząc na przykłady takich miast jak Łuków czy Skierniewice) podwyżek rzędu 10-20 procent. Winien jest węgiel, który dla polskich ciepłowni stanowi główne źródło energetyczne. Rosną nie tylko koszty jego zakupu, ile stawki praw do emisji CO2. Tu decydujący głos w kwestii ceny będą miały zatem miejskie spółki ciepłownicze i lokalne samorządy.

Będzie drożej w sieciach handlowych i karach za brak OC

Jeśli pytacie, co podrożeje konkretnie, to najlepsza odpowiedź brzmi: raczej wszystko. Chyba, że… dotknie nas miłosierdzie dużych sieci handlowych, które w 2020 roku będą płaciły podatek handlowy.

Nie zapłaci go tylko sieć generująca miesięcznie mniej niż 17 milionów złotych przychodu. Wszystko powyżej tej stawki obłożone jest podatkiem od 0,8 do 1,4%. Biedronka, Lidl, Rossmann, Carrefour czy sprzedawcy sieciowi ubrań i butów mogą przerzucić ten podatek na klientów. I obstawiam, że to zrobią. Zapłacimy więcej, choć będą to jednostkowo kwoty nieduże, kilka-kilkanaście groszy na każdym produkcie…

W ten sposób dotarliśmy do poziomu sklepu i przysłowiowego ryneczku, które dla większości z nas są najlepszym barometrem sytuacji ekonomicznej. Inflacja coraz mocniej goni, eksperci spodziewają się nawet, że mimo prognoz rządu i NBP przekroczy w tym roku poziom 3,5 proc. To dużo, choć rząd zakłada, iż górną granicą wzrostu jest poziom 2,5 proc. Czyli… najwyższy od 2012 roku!

Najbardziej drożeje i podrożeje żywność. Warzywa i owoce już są niemal dwukrotnie droższe niż w roku 2018. Coraz więcej biorą za swoje usługi firmy budowlane, fryzjerzy, operatorzy telewizyjnych sieci kablowych, producenci chleba, wędlin, wyrobów mleczarskich, cukru, materiałów opatrunkowych, kosmetyków… Wszyscy szukają sposobów ratunku przed inflacją i rosnącymi kosztami produktów i usług. Koło się zamyka: już latem mieliśmy inflację bliską trzem procentom.

Na drugim biegunie mamy niższy tzw. mały ZUS, obniżoną do 17 procent stawkę podatku PIT ale i wzrost płacy minimalnej, który też może się odbić na cenach towarów i usług. Od 1 stycznia 2020 r. wynosi 2600 zł brutto, co oznacza, że w górę poszła również minimalna stawka godzinowa: z 14,70 do 17 zł brutto.  Zwiększa się poziom dodatku za pracę w godzinach nocnych, który wynosi obecnie 20 proc. stawki godzinowej, czyli 3 zł i 40 groszy. Rosną kary za spóźnienia w opłatach za samochodowe OC – można zapłacić nawet 5200 złotych kary!

Bonusy? Na przykład  dopłaty do fotowoltaiki i zapowiedziane dofinansowanie zakupu samochodów elektrycznych. Nie za wiele…

Mamy zatem podatki i parapodatki, opłaty formalne i nieformalne. Mamy nowe ceny, w większości wyższe. Nie ma zmiłuj: wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że będzie tylko drożej.

Tomasz Poradczyk

Foto: Sebastian Bona-Kuchejda z Pixabay 

Podziel się:
Brak komentarzy

Zostaw komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.