Co dręczy gospodarstwa ekologiczne?

Było dobrze, jest coraz gorzej. Liczba farm ekologicznych w Polsce zmniejsza się średnio o 5 procent rocznie. Teraz jest ich 19.200, sześć lat temu było o 8 tysięcy więcej. Co się dzieje?

Wbrew światowym i europejskim tendencjom gospodarstwa ekologiczne w naszym kraju przestały się rozwijać. Gdy w 2004 roku wchodziliśmy do Unii Europejskiej działało w Polsce 3760 producentów ekologicznej żywności. W ciągu jednej dekady liczba ta zwiększyła się ponad siedmiokrotnie: w roku 2013 wyniosła 27.093 podmioty.

Gospodarstwa ekologiczne przestały być modne?

Przystąpienie do Unii Europejskiej stało się impulsem do rozwoju całego sektora żywności ekologicznej w Polsce. Wspólna polityka rolna UE ułatwiła polskim rolnikom konwersję na uprawy ekologiczne. Przyczyną tego ogromnego zainteresowania zmianą profilu gospodarstw na uprawy ekologiczne była możliwość uzyskania dotacji w ramach unijnego Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich (PROW) na lata 2004–2006 oraz 2007–2013.

W roku 2013 wprowadzono jednak zmiany w zasadach przyznawania dotacji w ramach PROW 2014–2020, m.in. poprzez uzależnienie uzyskania dopłaty do upraw paszowych od prowadzenia własnej produkcji zwierzęcej.

Zdaniem ekspertów to właśnie zmiany w przyznawaniu dotacji unijnych, a nie odejście od „mody na ekologiczne rolnictwo” wpłynęły na odwrócenie dynamiki rozwoju sektora w ostatnich pięciu latach. Od roku 2014, wbrew światowym i europejskim tendencjom, w Polsce maleje liczba producentów ekologicznych.

Według raportu Fundacji Carrefour „Rolnictwo ekologiczne: produkcja, certyfikacja, promocja, sprzedaż”, w 2018 roku na polskim rynku żywności ekologicznej działało 20 549 gospodarstw ekologicznych, czyli o prawie 7 tys. mniej niż w roku 2013. W 2018 r. najwięcej podmiotów funkcjonowało w województwach: warmińsko-mazurskim (3420), podlaskim (3022) i mazowieckim (2648). Łącznie stanowiły one 44,2% ogólnej liczby producentów ekologicznych w Polsce.

Ogólna powierzchnia ekologicznych użytków rolnych w naszym kraju wynosiła w 2018 r. 484 676 ha. To spadek o 2,1% w stosunku do danych z poprzedniego roku. W 2018 r. największe areały pod rolnicze uprawy ekologiczne znajdowały się w województwach: warmińsko-mazurskim (104 573 ha), zachodniopomorskim (92 891 ha) i podlaskim (51 608 ha).

Blisko 98%, czyli zdecydowana większość producentów ekologicznych w Polsce, zajmuje się jednocześnie prowadzeniem ekologicznych gospodarstw rolnych. Zmniejszenie ogólnej liczby producentów w latach 2014–2018 wiąże się zatem przede wszystkim ze zmianami w strukturze producentów rolnych.

Wydajemy tylko 4 euro rocznie na żywność ekologiczną

Mimo rosnącej przez długi czas liczby gospodarstw ekologicznych, wydatki Polaków na żywność bio nie uległy radykalnemu wzrostowi. Według danych z raportu „The World of Organic Agriculture” stanowią one zaledwie 0,2% wszystkich wydatków na produkty spożywcze Polaków. W krajach Europy Zachodniej najwyższy udział wydatków na produkty bio odnotowano w Danii (7,6%), Szwajcarii (7,1%), Austrii (6,5%), Szwecji (6%), Niemczech (4,4%) oraz w Luksemburgu (3,4%).

Wleczemy się w ogonie Europy z powodu wysokich cen na produkty ekologiczne i niskiego poziomu świadomości konsumenckiej. Prawie 40 procent Polaków nie odróżnia produktów ekologicznych od pozostałych! Nie czytamy etykiet, nie interesują nas producenci żywności i ich certyfikaty – do certyfikatów ekologicznych nie mamy po prostu zaufania…

Przyczyny zapaści: zacznijmy od marketingu

Uczestniczący w przygotowaniu raportu Fundacji Carrefour dwaj  pionierzy polskiego rynku ekożywności, Tomasz Szynkiewicz oraz Mieczysław Babalski, podkreślali na jego łamach, że jednym z czynników ograniczających rozwój rynku produkcji ekologicznej jest słaby marketing.

Nie ma pieniędzy na szerokie działania promujące żywność ekologiczną. Ceny wykorzystywanych przy produkcji surowców ekologicznych determinują wysokość pozostałych nakładów związanych z przetwórstwem. Im wyższa cena surowca, tym mniejszym budżetem na marketing i sprzedaż swoich produktów dysponują przetwórcy.

Wielu rolników ekologicznych w Polsce wciąż prowadzi swoją produkcję w niewielkiej skali. Obawiając się, że nie będą w stanie sprostać wysokim standardom przetwórni rolno-spożywczych i handlu, rezygnują z podjęcia współpracy z nimi. Przetwórcy zaś, nie chcąc pozbawiać się rynków zbytu, sięgają po import surowców.

Brakuje środków finansowych na promocję ekologicznej żywności. Nie wszyscy konsumenci znają i rozpoznają jej oznaczenia. Brak zaufania do certyfikacji powoduje, że produkty ekologiczne na sklepowej półce traktowane są tak samo, jak wszystkie inne. Konsument ocenia je głównie po wysokości ceny…

Ale przecież samym marketingiem nie da się utrzymać odpowiedniego poziomu produkcji – wskazują eksperci. I dodają: gospodarstwa ekologiczne nie mają dostępu do kwalifikowanych nasion ekologicznych…

Kiepska jakość nasion, kiepski biznes

Ustawa o nasiennictwie – piszą autorzy raportu – zobowiązuje rolników, by używali w uprawach nasion kwalifikowanych. Jednak aby nasiona kwalifikowane pochodzenia konwencjonalnego mogły obficie obradzać w gospodarstwie ekologicznym, potrzebne są 2-3 lata.

Dzieje się tak dlatego, że takie nasiona są mniej odporne na działanie chorób i szkodników. W rolnictwie konwencjonalnym nasiona poddaje się otoczkowaniu, dzięki czemu ich łupina nie rozkłada się po dostaniu się do gleby. Nie ulegając rozkładowi przez grzyby i bakterie, łupina nie buduje jednak odporności rośliny, ponieważ nie jest w stanie przekazać jej informacji o tym, jak chronić się przed potencjalnymi chorobami.

Tymczasem biodegradowalna łupina nasienna działa jak dająca odporność siara, wydzielana przez gruczoły mlekowe ssaków. Nasiona kwalifikowane pochodzenia konwencjonalnego nie sprawdzają się w uprawach ekologicznych. Istnieją zakłady, które produkują ekologiczne nasiona kwalifikowane, korzystają jednak przy tym z mateczników poddanych działaniu silnych środków chemicznych. Aby nasiona takiej produkcji można było nazwać w pełni ekologicznymi, należałoby je wytwarzać w matecznikach ekologicznych.

Dlatego polscy rolnicy ekologiczni używają głównie własnych nasion kwalifikowanych lub wykorzystują nasiona sprowadzone z innych krajów (zwłaszcza w przypadku warzyw). Prowadzenie gospodarstwa ekologicznego wymaga od rolników zwiększonych nakładów finansowych.

Aby produkcja surowców ekologicznych była opłacalna, ich cena musi być wyższa w porównaniu do surowców pochodzenia konwencjonalnego. Zakup surowca po wyższej cenie przez przetwórcę automatycznie podnosi cenę finalnego produktu bio, co zmniejsza jego konkurencyjność w stosunku do produktów konwencjonalnych.

Inne przyczyny zapaści

Gospodarstwa ekologiczne uskarżają się nie tylko na złą jakość dostępnych nasion i wysokie ceny nasion pochodzących z importu. Barierą wzrostu na rynku produktów ekologicznych jest również wysoka cena nowych maszyn i urządzeń używanych w zakładach przetwórczych.

Nie istnieje system preferencyjnych kredytów, które wspierałyby rozwój krajowego przetwórstwa surowców ekologicznych. Banki, poza spółdzielczymi, które i tak mają dość ograniczoną możliwość rozwijania własnej akcji kredytowej, nie wspierają tego segmentu rynku, widzą w nim duże ryzyko inwestycyjne.

Kuleje też dobór rolników do współpracy z profesjonalnymi przetwórniami. Z jednej strony dyktują one bardzo niskie warunki cenowe, a z drugiej – stawiają ogromne wymagania jakościowe. Kto im nie sprosta, wypada z rynku.

Istotnym problemem jest także niemal kompletny brak zainteresowania produktami ekologicznymi w branży HoReCa. Restauracje i hotele, szukając oszczędności, koncentrują się na produktach konwencjonalnych. Firmy cateringowe w większości idą tym samym śladem. I choć w dużych miastach powstaje coraz więcej restauracji korzystających z produktów bio, w skali całego kraju stanowi to ciągle niski procent.

Jeszcze gorzej jest ze współpracą pomiędzy producentami żywności ekologicznej a szkolnymi i studenckimi stołówkami. Tu również nie ma praktycznie żadnej symbiozy…

Pouczający przykład Francji

Na drugim biegunie znajdują się producenci żywności ekologicznej w Europie Zachodniej. Liczba rolników, którzy prowadzą gospodarstwa ekologiczne i realizują produkcję bio jest we Francji – jak podaje raport Fundacji Carrefour – bardzo wysoka. 10% wszystkich rolników prowadzi produkcję ekologiczną. Tylko w 2018 r. ich liczba wzrosła o 13%. Należy jednak pamiętać, że nie wszyscy z 41 600 francuskich gospodarstw rolnych wytwarzających żywność ekologiczną prowadzą produkcję bio w 100% .Jedna trzecia z nich produkuje żywność ekologiczną tylko częściowo, stopniowo zmierzając w kierunku gospodarstw w pełni ekologicznych.

Areały upraw przeznaczanych pod rolnictwo ekologiczne rosną corocznie o 15-17 procent i zajmują już obszar ponad 2 mln hektarów. Aż o 41%, wzrosła we Francji liczba dystrybutorów certyfikowanych w zakresie rolnictwa biologicznego. Pojawiło się także ponad 300 nowych sklepów oferujących wyłącznie produkty ekologiczne. Rok wcześniej było ich 240. Ponadto coraz więcej sklepów spożywczych ma dział produktów bio.

Widać wyraźnie, że wśród konsumentów rośnie popyt na utrzymywanie bezpośrednich kontaktów z producentami. Konsumpcja bio oznacza zainteresowanie tym, kto wytworzył produkt, który będziemy jedli. W 2017 r. Francja zajmowała trzecie miejsce w Unii Europejskiej pod względem zarówno powierzchni ziemi uprawianej ekologicznie, jak i liczby gospodarstw produkujących żywność bio.

Co kupują Francuzi?

Na pierwszym miejscu wśród produktów ekologicznych znajdują się różnego rodzaju przekąski. Słone i słodkie ciasteczka, pizza ekologiczna i takież piwo. Wcześniej tych produktów nie kupował prawie nikt, teraz produkty w wersji bio święcą triumfy.

Na drugim miejscu plasuje się podstawowa kategoria produktów ekologicznych, czyli świeże warzywa i owoce. Powoli stają się wśród francuskich konsumentów produktami pierwszego wyboru. Na trzecim miejscu jest nabiał – 30 procent sprzedawanych we Francji jaj to jaja ekologiczne. Na półkach bryluje też ekologiczne mleko w butelkach oraz sery. Czwarte miejsce to sprzedaż napojów alkoholowych. Wina bio postrzegano w tym kraju przez lata jako produkty gorszej kategorii. Teraz ich jakość oceniana jest znacznie wyżej. Na uznanie konsumentów zasługują także ekologiczny cydr oraz piwo.

Gdzie kupują Francuzi?

Gospodarstwa ekologiczne prowadzą sprzedaż bezpośrednią na wielu lokalnych bazarach. Ale prawie połowa produktów bio sprzedawana jest we Francji w sklepach wielkoformatowych. Coraz mocniej rośnie też rynek sklepów specjalistycznych – małych placówek, które oferują wyłącznie produkty z gospodarstw ekologicznych.

I najważniejsze – do ruchu sprzedaży produktów ekologicznych przyłączyli się także restauratorzy, lokalni piekarze, rzeźnicy, sprzedawcy serów i nowalijek. Jako półprodukty kupują je i przetwarzają także rzemieślnicy oraz firmy cateringowe. Wiele hoteli za punkt honoru przyjmuje serwowanie swoim gościom wyłącznie potraw sporządzonych z produktów bio…

Nic, tylko naśladować.

Tomasz Poradczyk

POLECAMY RÓWNIEŻ: Ekologiczny rolnik cienko przędzie

Źródło: Carrefour Polska

Foto: wichan yodsawai z Pixabay 

Podziel się:
Brak komentarzy

Zostaw komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.