Kryzys epidemia

Banki i ich klienci w czasach zarazy

Teoretycznie nic nie powinno się wydarzyć, ale zarówno banki, jak i ich klienci muszą mocno dmuchać na zimne. Jak sobie radzić w trudnej walce z koronawirusem?

Najpierw krótka refleksja – i związany z nią pomysł. W jednej z sieci handlowych, której półki handlowe, wypełnione dotychczas papierem toaletowym i ręcznikami, prezentuję na zdjęciu poniżej, spotkało mnie dzisiaj ciekawe doświadczenie. Kasjerka, w sposób niezwykle naturalny i systematyczny, przed podjęciem obsługi niemal każdego klienta spryskiwała swoje dłonie sprayem antybakteryjnym.

Puste polki

Wiem, nic takiego, nic nowego. Ale proszę spojrzeć na emocjonalny efekt, który wywołał ten prosty gest. Miałem wrażenie, że marka staje na wysokości zadania. Że traktuje mnie – swojego klienta – z pełnym szacunkiem i odpowiedzialnością. Dziewczyna z kasy dawała mi w ten sposób poczucie bezpieczeństwa i jasny przekaz – jestem tu, myślę o tym, byś miał pełne poczucie komfortu, nic złego nie może nam się stać.

 

Naprawdę mi to zaimponowało. Dawało niepisaną gwarancję, że sieć traktuje zagrożenie poważnie, a klientów – z szacunkiem do ich lęków.

 

Może warto wprowadzić tę prostą zasadę w bankach? Operacji kasowych ciągle nie brakuje, klienci wahają się, co robić, jak się zachować… Taki gest dodaje otuchy i wprowadza klimat spokoju. A kosztuje niewiele.

Zanim zaczniemy prać pieniądze

Pozbyłem się gotówki. W zasadzie – prawie jej nie używałem, ale zamknąłem etap trzymania tzw. „na wszelki wypadek” monet i banknotów w portfelu tuż po tym, jak przeczytałem informację o czyszczeniu pieniędzy ultrafioletem przez Chińczyków. Dobry pomysł.

Lepszy? Na przykład… Wziąć gotówkę od klientów na przechowanie, dać im w zamian karty i bankowość mobilną. Sprawić, by obrót gotówkowy zamarł choćby na jakiś czas – dla dobra nas wszystkich.

Czy to realne? Tak. Wyobraźmy sobie wspólną akcję wszystkich banków, pod jednym hasłem. Tu wcale nie chodzi o to, by zarobić na krótkoterminowej lokacie – chodzi o życie i zdrowie klientów. Partnerów banku. Daj nam swoją gotówkę na czas zarazy – w zamian dostaniesz kartę gratis, może jakieś bonusy. Żebyśmy wszyscy żyli w poczuciu bezpieczeństwa.

Zawsze patrzę w takim przypadku na moją mamę, klientkę kołobrzeskiej placówki Banku Spółdzielczego w Białogardzie. Ona by to kupiła. Nie ma zaufania do plastiku, woli pieniądze w portfelu. Ale gdyby wiedziała, że oddając swoje banknoty do banku, dostaje kartę i jakiś bonus – byłaby zadowolona i bezpieczna. Boi się koronawirusa; w wieku 85 lat ma do tego prawo. Pewnie po minięciu epidemii wróciłaby do gotówki, ale bank, który troszczy się o jej zdrowie – zyskałby na reputacji.

To są gesty, nie działania w skali globalnego marketingu. Ale takie proste działania często pamięta się najmocniej. Zwłaszcza, gdy pojawiają się w ciężkich czasach.

Jacek Prześluga

Foto: Juraj Varga z Pixabay 

Podziel się:
Brak komentarzy

Zostaw komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.